Rodzice uczniów w edukacji domowej zgłosili do mojego biura poselskiego problem sprzecznych interpretacji przepisów dotyczących egzaminów klasyfikacyjnych. Obawiają się chaosu i ograniczeń w tej formie nauki.
Złożyłem interpelację do Ministerstwa Edukacji, pytając wprost: czy egzaminy mogą być przeprowadzane zdalnie?
Odpowiedź ministerstwa jest jednoznaczna – i bardzo restrykcyjna: ⛔
„W przepisach brak jest podstaw prawnych dla organizowania egzaminów klasyfikacyjnych z wykorzystaniem środków porozumiewania się na odległość. Powyższe rozwiązanie dotyczy wszystkich uczniów, także tych, którzy realizują obowiązek szkolny lub nauki w formie tzw. edukacji domowej”.
To oznacza: zero egzaminów zdalnych – nawet tam, gdzie są najbardziej potrzebne.
Ministerstwo napisało również, że „tylko formy pozaszkolne mogą być prowadzone z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość (a zatem kształcenie w formie dziennej, stacjonarnej i zaocznej nie może być prowadzone z wykorzystaniem tych metod i technik)”.
Rozumiem potrzebę rzetelności egzaminów. Ale nie możemy ignorować rzeczywistości:
– dla wielu uczniów edukacja domowa to jedyna realna szansa na naukę
– odległość, zdrowie czy sytuacja życiowa często uniemożliwiają udział w egzaminach stacjonarnych
Dlatego moja konkluzja jest jasna: te przepisy wymagają zmiany. Technologia rozwija się dynamicznie, a edukacja powinna z niej korzystać, a nie się przed nią zamykać. Państwo nie powinno utrudniać funkcjonowania edukacji domowej.
Równe szanse to dla mnie możliwość dostosowania sposobu nauki do potrzeb młodego człowieka – niezależnie od tego, czy mieszka w dużym mieście, czy w małej wsi.
Z pełną treścią interpelacji oraz z odpowiedzią udzieloną przez Ministrę Edukacji można zapoznać się poniżej:
Interpelacja:
Odpowiedź: