Reforma planowania przestrzennego z 2003 roku miała uporządkować rozwój naszych miast i wsi. Po ponad dwóch dekadach widać jednak, że nie spełniła pokładanych w niej nadziei. Plany miejscowe nadal obejmują zaledwie około jednej trzeciej powierzchni Polski. Na pozostałych terenach zabudowa rozwijała się przede wszystkim dzięki decyzjom o warunkach zabudowy, często bez spójnej wizji rozwoju całych miejscowości.
Efekt widzimy za oknem: rozlewanie się zabudowy, kosztowne w utrzymaniu drogi i sieci oraz konflikty przestrzenne. Według szacunków Polskiej Akademii Nauk chaos przestrzenny kosztuje Polskę dziesiątki miliardów złotych rocznie.
Rozwiązaniem mają być plany ogólne – cyfrowe akty prawa miejscowego obejmujące całe gminy. Zastąpią dotychczasowe studia i wyznaczą ramy rozwoju zabudowy. Dzięki temu mieszkańcy, inwestorzy i samorządy otrzymają czytelniejsze reguły gry.
Kluczową datą reformy jest 1 września. Z tym dniem kończy się era decyzji o warunkach zabudowy w formule, którą znamy od ponad dwóch dekad. Nowe decyzje WZ będą mogły być wydawane wyłącznie w gminach posiadających plan ogólny i tylko na wyznaczonych w nim obszarach uzupełnienia zabudowy.
Reforma zachowuje jednak prawa nabyte. Decyzje o warunkach zabudowy wydane do 31 grudnia 2025 roku oraz wydane na podstawie wniosków złożonych do 15 października 2025 roku zachowują bezterminową ważność. Natomiast decyzje wydawane na podstawie późniejszych wniosków będą ważne przez 5 lat.
Plany ogólne mają zakończyć erę przypadkowej zabudowy i przywrócić planowaniu przestrzennemu jego podstawową funkcję – świadome kształtowanie rozwoju naszych miast i wsi. Planowanie przestrzeni ma wreszcie szansę stać się naprawdę skuteczne.