Podczas dzisiejszego wystąpienia w Sejmie wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił szczegółowy harmonogram działań polskich służb oraz fakty dotyczące incydentu z rosyjską rakietą, która spadła na terenie województwa lubelskiego.
Gdy w kierunku Polski zbliżało się około 20 rakiet, już od ponad 40 minut w powietrzu dyżurowały dwa myśliwce F-16. To pokazuje, że Wojsko Polskie działało z wyprzedzeniem i od początku kontrolowało sytuację. Wicepremier przypomniał również, że ostateczną decyzję o użyciu uzbrojenia i zestrzeleniu celu podejmuje pilot – zgodnie z obowiązującymi procedurami.
Minister przypomniał także, jak wyglądało zarządzanie podobnymi kryzysami za rządów PiS. Po tragedii w Przewodowie pierwszy oficjalny komunikat pojawił się dopiero po ponad 8 godzinach. Z kolei rosyjska rakieta Ch-55 przeleciała około 400 kilometrów nad terytorium Polski, a odnaleziono ją dopiero po 131 dniach – dzięki przypadkowemu zgłoszeniu obywatelki. Ówczesny minister obrony Mariusz Błaszczak zamiast wziąć polityczną odpowiedzialność za te wydarzenia, całą winę przerzucił na Wojsko Polskie.
Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślał, że bezpieczeństwo państwa wymaga odpowiedzialności, sprawnych procedur i zaufania do żołnierzy wykonujących swoją służbę.
„Stańmy za Wojskiem Polskim i pozwólmy mu wykonywać swoje zadania” – apelował.